Szef frakcji chadeków: islam nie jest częścią Niemiec
poniedziałek, 23 kwietnia 2012 22:30
Islam nie jest częścią Niemiec - oświadczył w wywiadzie prasowym jeden z czołowych polityków chadecji Volker Kauder, wywołując kontrowersje przed czwartkową konferencją przedstawicieli niemieckich władz i organizacji muzułmańskich w tym kraju. "Islam nie jest częścią naszej tradycji i tożsamości w Niemczech i tym samym nie jest częścią Niemiec" - powiedział Kauder w opublikowanej w czwartek rozmowie z gazetą "Passauer Neue Presse". "Ale muzułmanie z pewnością są częścią Niemiec i jako obywatele oczywiście korzystają z pełnych praw" - dodał szef frakcji CDU/CSU w Bundestagu.
Wypowiedź Kaudera nawiązuje do głośnego wystąpienia byłego prezydenta RFN Christiana Wulffa z 2010 r., który ocenił, że obok chrześcijaństwa i judaizmu także "islam stał się w międzyczasie częścią Niemiec". Wulff zyskał wówczas poparcie czterech milionów żyjących w Niemczech muzułmanów, ale został skrytykowany przez konserwatywnych polityków swej macierzystej chadecji, w tym Volkera Kaudera.
Przypominając o ówczesnej polemice Kauder nie poprawił atmosfery wokół czwartkowej Niemieckiej Konferencji Islamskiej, czyli forum dialogu przedstawicieli państwa i organizacji muzułmańskich. Ustanowione w 2006 r. forum poświęcone jest przede wszystkim problematyce integracji społeczności muzułmanów w Niemczech.
"Volker Kauder próbuje uprawiać kulturkampf i chce zmobilizować konserwatystów w chadecji" - komentował przewodniczący Zielonych Cem Ozdemir. Zaś socjaldemokrata Thomas Oppermann nazwał Kaudera "ostatnim Krzyżakiem chadecji".
Według federalnego ministra spraw wewnętrznych Hansa-Petera Friedricha, jednym z tematów obrad Konferencji Islamskiej była kontrowersyjna kampania radykalnego ruchu salafitów w Niemczech, którzy rozdają w centrach miast bezpłatne egzemplarze Koranu. Władze obawiają się, że celem tej kampanii jest radykalna propaganda i werbowanie zwolenników. Salafici chcą rozdać w sumie 25 mln egzemplarzy świętej księgi muzułmanów.
Friedrich poinformował w czwartek, że Konferencja Islamska ostro skrytykowała salafitów, których poglądy są sprzeczne z niemiecką konstytucją. "Sprawa ta bardzo nas martwi - przyznał minister. - Nie każdy salafita jest terrorystą, ale wielu potencjalnych terrorystów ma związki z salafitami".
W nadchodzących miesiącach Konferencja Islamska chce zajmować się tym, jak zapobiegać przemocy, której podłożem są postawy ekstremistyczne - poinformował Friedrich. Nie chodzi jednak tylko o walkę z radykalizmem islamskim i antysemityzmem, ale też wrogością wobec islamu. "Przesłanie musi brzmieć: wszyscy ludzie w naszym kraju powinni czuć się wolni i bezpieczni" - podkreślił niemiecki minister.
gazeta.pl
Ćwierć wieku pracy na rzecz islamu
środa, 04 kwietnia 2012 21:55
Zmiany w zarządzie Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Białymstoku, największej w kraju. Wyznawcy islamu za 25-letnią pracę podziękowali przewodniczącej Halinie Szahidewicz.
Członkowie gminy jednogłośnie udzielili absolutorium ustępującemu zarządowi i złożyli serdeczne podziękowania za wieloletnią pracę, zwłaszcza przewodniczącej. Dziękowali jej za szczególne zasługi we współpracy z młodzieżą, m.in. stworzenie od podstaw, opiekę oraz prowadzenie od 1998 roku Zespołu Tatarskiego "Buńczuk"", którego członkowie prezentują tradycyjne tańce tatarskie, recytują poezję i śpiewają stare pieśni.
Halina Szahidewicz została wyróżniona tytułem Człowieka Dialogu 2010. Przyznaje go Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów, działająca m.in. na rzecz wzajemnego poznania historii i tradycji obu religii. Tytuł otrzymała w uznaniu jej wielkich zasług dla dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego w Polsce. Szahidewicz ćwierć wieku sprawowała funkcję przewodniczącej gminy muzułmańskiej w Białymstoku, należącej do najstarszej organizacji polskich wyznawców islamu - Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Czasowo kierowała też w przeszłości gminą muzułmańską w Kruszynianach. Zajmowała się nie tylko administrowaniem gminą, ale i kultywowaniem tatarskich tradycji i zwyczajów. Emerytowana nauczycielka od wielu lat zaangażowana jest także w dialog międzyreligijny, jest współzałożycielką Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Współpracuje z lokalnymi parafiami katolickimi, organizuje międzyreligijne spotkania i zaprasza chrześcijan na organizowane cyklicznie modlitwy o pokój.
Jednocześnie na spotkaniu zostały wybrane nowe władze Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Białymstoku. Na czele zarządu stanęła Kamila Półtorzycka, jej zastępcą został Tomasz Aleksandrowicz. W skład zarządu wchodzą także imamowie: mufti Tomasz Miśkiwicz i imam Stefan Jasiński.
gazeta.pl
Janusz Piechociński: dojdziemy do tego, co ja nazywam wojną religijną
poniedziałek, 19 marca 2012 10:12
My wszyscy zapominamy o tym, jaką wartością jest racjonalna rozmowa. To było widać chociażby w przypadku krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Jeśli więc sprawa relacji państwo-Kościół będzie się nakręcała, to dojdziemy do tego, co ja nazywam wojną religijną - mówił na antenie TVN 24 poseł PSL Janusz Piechociński komentując ostatnie dyskusje na temat finansowania Kościoła.
- Szkoda, że rozpoczęła się ta dyskusja na poziomie gry partyjnej. Widać, jak niektórzy ustawiają się w obronie Kościoła, niektórzy go atakują - mówił poseł. - Nie było konsultacji z PSL w sprawie finansów Kościoła. Ja jestem za tym, żeby traktować to bardzo racjonalnie. Jest szansa, że się porozumiemy - mówił Piechociński.
Według posła PSL propozycja ministra cyfryzacji Michała Boniego o ujawnieniu danych dot. finansów Kościoła może w pewien sposób łamać Konstytucję.
Boni przedstawił przedstawicielom Kościołów i związków wyznaniowych propozycję dotyczącą usamodzielnienia płacenia składek przez duchownych. W ubiegły czwartek rozmawiał o tym z przedstawicielami Kościoła katolickiego. Boni poinformował, że rząd chce wprowadzić możliwość przekazywania 0,3 proc. podatku dochodowego na Kościoły i związki wyznaniowe. Te miałyby samodzielnie płacić składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne duchownych. Boni poprosił Kościoły i związki wyznaniowe o zaopiniowanie w ciągu 30 dni projektu założeń.
gazeta.pl
Wszystko o Czeczenach: pytania i odpowiedzi
czwartek, 15 marca 2012 22:25
Akcja "Zadaj pytanie. Dowiedz się więcej o uchodźcach" organizowana przez Fundację "Ocalenie". Pytania i odpowiedzi:
1. Dlaczego Czeczeni nie mogą wyjechać z Polski.?
- Czeczeni mogą wyjeżdżać z Polski po otrzymaniu pozytywnej decyzji o zalegalizowaniu pobytu w Polsce. W przypadku odmownej decyzji Czeczeni powinni dobrowolnie opuścić nasz kraj i wrócić do siebie. Jeśli tego nie uczynią, mogą zostać deportowani pod eskortą do kraju pochodzenia. W czasie trwania procedury, związanej z rozpatrzeniem wniosku o status uchodźcy, cudzoziemcy muszą przebywać na terytorium kraju, w którym poprosili o status uchodźcy (zgodnie z postanowieniami Dublin II).
2. Jaki jest procent przestępstw popełnionych przez uchodźców zamieszkujących Łomżę i okolice?
3. Czy Wasza fundacja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości wśród Czeczenów? Jeśli tak, to ile przestępstw popełnili przez 10 lat w woj. Podlaskim/w Polsce?
- Zgodnie z danymi policji w 2009 r. popełniono w Łomży 792 przestępstwa, z czego 5 dokonali cudzoziemcy (bez rozróżnienia narodowości). Na 18,5 tys. przestępstw, które miały miejsce w województwie podlaskim, zaledwie w jedenastu uczestniczyli Czeczeni (w części jako ofiary). Więc przestępczość w grupie cudzoziemców w województwie podlaskim jest jednostkowa.
Niestety Fundacja "Ocalenie" nie dysponuje danymi dotyczącymi przestępstw popełnianych przez cudzoziemców w woj. podlaskim w roku 2010 i 2011, jednak przypuszczamy, że liczba ta nie uległa zwiększeniu. Zgodnie z danymi statystycznymi policji z 2010 r. podejrzanych o popełnienie przestępstwa na terenie całego naszego kraju ze wszystkich województw było 133 obywateli Federacji Rosyjskiej. Dla porównania w tym samym okresie podejrzanych o popełnienie przestępstwa w Polsce było 137 obywateli Niemiec.
4. Jak wam żyje się w Łomży ?
- Uchodźcy bardzo często podkreślają, że Łomża podoba im się bardzo. Cenią bardzo spokój miasta. Często też podkreślają, że cieszy ich fakt, że dużo mieszkańców miasta chodzi do Kościoła. Oczywiście problemem jest to, że w Łomży ciężko jest znaleźć pracę, czy też wynająć mieszkanie.
5. Ilu uchodźców ma stałą prace w Łomży/Polsce ?
- Nie dysponujemy danymi statystycznymi dotyczącej tej kwestii. Uchodźcy (mężczyźni) z Łomży bardzo częstą wyjeżdżają do większych miast do pracy na budowach. Kilka osób pracuje na terenie miasta Łomża (w tym kobiety). Pomijając dzieci i kobiety samotnie wychowujące dzieci oraz cudzoziemców będących w procedurze o nadanie statusu uchodźcy, można przyjąć, że ok. 50 proc. uchodźców z Łomży pracuje.
Krwawy bilans przemocy w Syrii. Nie żyje blisko 100 osób
niedziela, 26 lutego 2012 11:34
Bilans przemocy w Syrii ze strony sił reżimu prezydenta Baszara el-Asada wyniósł 94 ofiary śmiertelne, w tym 68 cywilów - podało w komunikacie Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.
Według obserwatorium, 24 osoby zginęły w od ponad trzech tygodni ostrzeliwanym mieście Hims, a w starciach z dezerterami śmierć poniosło 23 żołnierzy sił wiernych Asadowi.
W prowincji (muhafazie) Hims zginęło osiem osób, w tym 14-letni chłopiec podczas starć z siłami bezpieczeństwa w Talbiseh, a w Hule - dziecko zastrzelone przez snajpera.
Siły bezpieczeństwa zabiły siedem osób w aglomeracji Aleppo.
W samym Aleppo policja w piątek otworzyła ogień do czterotysięcznego tłumu uczestniczącego w pogrzebie zabitego w środę cywila.
W prowincji Hama w kilku miejscowościach zaatakowanych przez wojsko zginęło ośmioro cywilów, w tym kobieta z trzema córkami.
interia.pl
Rosyjska TV: USA chcą mieć monopol na ropę. Wywołali "arabską wiosnę"
piątek, 17 lutego 2012 10:51
Forsując na arenie międzynarodowej idee interwencji zbrojnej w Syrii, USA chcą przejąć kontrolę nad tamtejszymi złożami ropy naftowej - taki punkt widzenia zaprezentowała rosyjska stacja telewizyjna ReNTeVe.
W reportażu wyemitowanym wczoraj wieczorem rosyjscy dziennikarze przekonywali, że Moskwa i Pekin, blokując w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucję zezwalającą na interwencję w Syrii, działają w interesie Syryjczyków i w obronie swoich własnych interesów. W materiale telewizyjnym syryjska opozycja pokazana została jako dobrze uzbrojone bandy unieszkodliwiające żołnierzy prezydenta Baszara al Assada.
Autorzy reportażu zwrócili uwagę, że rebelianci są wyposażeni w broń turecką i amerykańską. Postawili także tezę, że "arabską wiosnę" na Bliskim Wschodzie sprowokował Waszyngton. W ich opinii ostatnimi elementami tej wojennej rozgrywki są Syria i Iran.
Syria kluczem do surowcowego monopolu
USA chcą stać się monopolistą kontrolującym światowe zasoby ropy naftowej, dzięki czemu będą mogły kontrolować również Rosję i Chiny. Obniżając drastycznie ceny surowca, doprowadzą do potężnego kryzysu w Rosji, a windując je, uderzą w Chiny.
Rosyjscy dziennikarze ostrzegli, że w krajach ogarniętych "arabską wiosną" do władzy dochodzą radykalne ugrupowania islamskie, co grozi konfliktami zbrojnymi nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również na Kaukazie, w chińskich prowincjach, Europie Zachodniej, a także w Ameryce Północnej. Fakt, że Rosja sprzedaje broń władzom w Damaszku i utrzymuje jedyną bazę okrętów wojennych na Morzu Śródziemnym, potraktowali jako jeden z elementów sprzyjających procesom pokojowym i przejaw dobrosąsiedzkiej współpracy.
Na YouTube można obejrzeć cały program rosyjskiej telewizji. Reportaż o Syrii został puszczony jako pierwszy.
gazeta.pl
Syria: w Hims najostrzejszy atak od dwóch tygodni
piątek, 17 lutego 2012 10:43
Syryjskie siły rządowe prowadzą dziś najostrzejszy od 14 dni ostrzał zbuntowanego miasta Hims, położonego na zachodzie Syrii - poinformował z miejsca zdarzeń działacz praw człowieka Hadi Abdallah. - To niewiarygodne. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyliśmy - powiedział agencji AFP Abdallah, który jest członkiem Generalnej Komisji ds. Rewolucji Syryjskiej.
- Średnio spadają cztery pociski rakietowe na minutę - relacjonował. Dodał, że celem ataku są cztery dzielnice, kontrolowane przez zbrojną opozycję. Według aktywisty nad miastem krążą samoloty wojskowe i rozpoznawcze.
Właśnie na Hims, trzecim co do wielkości mieście kraju, koncentrują się w ostatnim czasie ataki sił rządowych. 3 lutego armia rozpoczęła ofensywę na miasto, w której wyniku zginęło kilkaset osób. Wojsko ostrzeliwuje z wyrzutni rakietowych i moździerzy dzielnice kontrolowane przez zbrojną opozycję.
Według sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna "jest prawie pewne", że reżim prezydenta Baszara el-Asada popełnia zbrodnie przeciw ludzkości.
- Dochodzi do masowego ostrzału całych dzielnic. Szpitale są wykorzystywane jako ośrodki tortur. Nawet dziesięcioletnie dzieci są więzione i wykorzystywane. Jest prawie pewne, że to, co widzimy, to zbrodnie przeciw ludzkości - powiedział wczoraj Ban Ki Mun podczas pobytu w Wiedniu.
Również wczoraj Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych zdecydowaną większością głosów uchwaliło rezolucję, potępiającą syryjskie władze i domagającą się natychmiastowego wstrzymania aktów przemocy oraz uruchomienia procesu demokratyzacji. Rezolucja ma charakter deklaratywny i nie wprowadza żadnych sankcji.
W marcu 2011 roku na fali arabskiej wiosny rozpoczęły się w Syrii antyrządowe demonstracje, które przerodziły się w opór zbrojny. Według obrońców praw człowieka konflikt pochłonął 7 tys. ofiar. Ostatni styczniowy bilans ONZ mówił o 5,4 tys. zabitych. Od tego czasu ONZ nie aktualizuje liczby ofiar, ponieważ trudno jest ją zweryfikować.
Władze syryjskie twierdzą, że "terroryści" chcą podzielić kraj. Rząd oskarża zbuntowaną ludność i wspierających ją żołnierzy, którzy obrócili broń przeciwko reżimowi, że posiadają wielki arsenał, w tym granaty izraelskiej produkcji, artylerię przeciwlotniczą i broń automatyczną.
onet.pl
Irak. Muktada as-Sadr nawołuje do jedności sunnitów i szyitów
sobota, 11 lutego 2012 00:14
Antyamerykański konserwatywny duchowny iracki Muktada as-Sadr wzywał w czwartek podczas wielotysięcznej manifestacji do zjednoczenia Iraku i porozumienia między sunnitami i szyitami. Sadr jest szyitą, a jego zbrojne milicje stawiały silny opór siłom USA. Choć jego oddziały złożyły broń, Sadr pozostaje wpływowym graczem politycznym, który podczas czwartkowej manifestacji usiłował zaprezentować się jako umiarkowany przywódca i pokazać skalę swoich wpływów - pisze agencja Reutera.
Oficjalnie demonstracja została zorganizowana z okazji opuszczenia Iraku przez ostatnie oddziały wojsk USA; wprawdzie nastąpiło to pod koniec grudnia, ale szyiccy zwolennicy Sadra obchodzili od tego czasu żałobę związaną ze świętem Aszura upamiętniającym śmierć wnuka Mahometa, Husejna - trzeciego imama szyickiego i jednej z emblematycznej postaci szyickiego islamu
|
|