Untitled Document powrót do strony >>> www.muzulmanie.com
www.muzulmanie.com


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Polscy Tatarzy: Gdzie się nie obrócisz, wszędzie rodzina.
Autor Wiadomość
Piotrek 
Piotr Grochowski

Wiek: 40
Dołączył: 25 Paź 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 20 Lut, 2016 06:09   Polscy Tatarzy: Gdzie się nie obrócisz, wszędzie rodzina.

Polscy Tatarzy: Gdzie się nie obrócisz, wszędzie rodzina.

- My nie czujemy się Polakami. My nimi jesteśmy - tłumaczy Adam Iljasiewicz. Tatarów w Polsce jest w tej chwili około pięć tysięcy. To grupa o silnych tradycjach patriotycznych i więziach rodzinnych, własnej tożsamości i kulturze. Chcą ją ratować, póki czas.


Cześć Miriam? Co u was Dżeneta - słychać z różnych stron podczas festynu w Kruszynianach. Tu wszyscy są na ty i większość obecnych doskonale się zna. Właśnie zjeżdżają się przedstawiciele mniejszości tatarskiej w Polsce. Ich liczbę w Polsce szacuje się obecnie na około pięć tysięcy osób. Z tego cztery tysiące to muzułmanie.

Polscy Tatarzy: Tu, gdzie korzenie.


Ponieważ byli i są stosunkowo nieliczną grupą, dlatego mają dobrze udokumentowaną historię. W tej społeczności nikt nie bierze się znikąd, ale stoi za nim czasem sięgające daleko w przeszłość drzewo genealogiczne. Są z tego dumni.

- Gdy chodziłem do szkoły, to dzieciaki czasem mnie poszturchiwały i wytykały: Tatar - opowiada Bronisław Talkowski, stojący na czele muzułmańskiej gminy wyznaniowej. - Kiedyś ojca pytam: dlaczego tak jest? A tata tak mi przetłumaczył: ten, który cię przezywa pewnie nie zna swojego pochodzenia, historii, jego świadomość kończy się na dziadkach. A tym masz swoją historię zapisaną przez kilkanaście pokoleń. Nie bój się tego. Tatar nie może być przezwiskiem, którego będziesz się wstydzić. To on powinien się wstydzić, a ty masz być dumny. Bardzo cenią sobie takie rodzinne powiązania, często bardzo dalekie. - Odzywają się nawet osoby zza granicy - opowiada Adam Iljasiewicz. - Niedawno w Anglii znalazł się mój kuzyn od sześciu pokoleń. Dokumenty, które ma, pasowały do naszej rodziny. W przyszłym miesiącu mamy się spotkać. Sześć pokoleń to prawie 150 lat. Trochę się obawiam, jak wypadnie to spotkanie. Ale z drugiej strony, chociaż daleka, to jednak rodzina. Niektórzy Tatarzy jednak siedzą w jednym miejscu od wieków. Rodzina Chaleckich mieszka w Kruszynianach od 300 lat. - Osiem pokoleń - z grubsza oblicza Mirosław Chalecki.

- Nawet w tej chwili w naszym domu mieszkają cztery pokolenia. A jeszcze dwa lata temu, gdy żyła babcia, która doczekała 96 lat, było więcej. Wielu po długim czasie wraca do miejsca urodzenia. Ramazan Murawski po przejściu na emeryturę zdecydował się odkupić w Kruszynianach działkę po ojcu, na której zbudował dom. - Wyjechałem stąd do wojska do Szczecina, potem w Gorzowie Wielkopolskim mieszkałem 40 lat - opowiada. - Teraz wszyscy powróciliśmy. W Kruszynianach jest moja ojcowizna. Tu są nasze korzenie. Gdzie się nie ruszysz, to wszędzie kuzyni - brat czy wujek, siostra czy ciotka.

Mundury, konie i tańce.

Do Kruszynian postanowił też wrócić na emeryturę Adam Iljasiewicz. Właśnie odbudowuje dom. - Na starość zostaniemy tu z żoną - planuje. Dzieciom nie będzie narzucał wyboru drogi życiowej. Robią to same, pamiętając o rodzinnych tradycjach. Kamila, najstarsza z córek jest w liceum mundurowym. I można powiedzieć, że odezwała się w niej krew przodków. Bo tata jest oficerem rezerwy, oficerami byli też pradziadek i prapradziadek. Mundur to dla polskich Tatarów niemal druga skóra - na przestrzeni wieków zasłynęli z zasług wojskowych. W rodzina Talkowskich miała aż trzech generałów. Jeden był komendantem Wyższej Szkoły Inżynieryjnej we Wrocławiu. Inny generałem jeszcze w carskim wojsku - naczelnym dowódcą wojsk na Zakaukaziu. Młode pokolenia pasjonuje tradycja na różne sposoby. Młodsza córka Adama Iljasiewicza, Dżeneta tańczy tatarskie tańce w zespole Bunczuk. - Lubię dyskoteki, ale tak samo tańce tatarskie. I to, i to jest fajne - tłumaczy Dżeneta Miśkiewicz. - Te tańce to nasza tradycja, którą warto zachować. - Możemy w ten sposób popisać się przed innymi, że umiemy coś więcej - dodaje Kamila. - Bardzo lubimy też jeździć na koniach, gdy tylko mamy okazję. - Nikt im tego nie każe, one tak same z siebie - zaznacza Adam Iljasiewicz. - Ta tatarskość jest naszą wizytówką, dzięki temu czujemy się jeszcze bardziej dowartościowani - mówi Iwona Iljasiewicz, żona Adama. - Zwłaszcza, że społeczeństwo ostatnio spojrzało na nas przychylniejszym okiem. Interesują się naszymi zwyczajami, kuchnią, religią.

Miłość nie wybiera.

Jacy są współcześni polscy Tatarzy? Tacy, jak byli zawsze: patrioci i propaństwowcy. Za to są szanowani i cenieni. - My nie czujemy się Polakami, my jesteśmy Polakami tatarskiego pochodzenia - tłumaczy dobitnie Adam Iljasiewicz. - Bardzo cenimy fakt, że mieszkamy w Polsce i zawsze przekazujemy dzieciom patriotyczne wartości - dodaje jego żona. - Gdy są święta narodowe, czujemy radość i obowiązek, by w nich uczestniczyć. Polscy Tatarzy w dużym stopniu są zasymilowani ze społeczeństwem. Rodzice nie narzucają dzieciom decyzji w sprawie wyboru życiowych partnerów, nie ma ograniczeń w zawieraniu małżeństw. Młodszy syn Talkowskiego ożenił się z Tatarką, ale starszy już z katoliczką. - Lepiej jest, gdy rodziny łączą się w swojej religii, ale miłość nie wybiera - mówi Bronisław Talkowski. - Jestem usatysfakcjonowany, że starszy ożenił się z katoliczką, żyją bardzo dobrze. Pewnie będą mieli problem z wychowaniem dzieci w wierze katolickiej czy muzułmańskiej, ale myślę, że jako ludzie inteligentni i na poziomie potrafią się dogadać. Nie stawialiśmy żadnych warunków synowi, np. jeżeli się ożenisz nie z muzułmanką, nie z Tatarką, to ja się ciebie wyrzekam. Daliśmy mu podstawy religii, ma pełną świadomość kim jest, ale życie życiem. U Iljasiewiczów mama od razu mówi, że gdy dziewczyny przyprowadzą narzeczonych, to będzie bardziej zadowolona, gdy będą to Tatarzy. - Bo więź religijna i rodzinna wszystko scala - nie ukrywa Iwona. Iljasiewicz. - Oczywiście, że nie powiedziałabym, że źle zrobiła, gdyby wyszła za mąż za kogoś innej wiary. Jednak gdy ktoś urodzi się Tatarem, to wszystko jest określone i ukierunkowane. Wszystko jasne.

Ratować, póki czas.


Nie zawsze czasy sprzyjały podkreślaniu swojej odrębności. - Po wojnie łatwo nie było - nie ukrywa Bronisław Talkowski. - Ale w mojej rodzinie nigdy się od korzeni nie odwróciliśmy i nigdy się nie wstydziliśmy swego pochodzenia. Zawsze pokazywaliśmy, że jesteśmy Tatarami, a przede wszystkim dobrymi obywatelami. A teraz jeszcze bardziej polscy Tatarzy chcą wracać do swoich korzeni. Centrum ich życia to Kruszyniany ze względu na znajdujący się tu meczet i mizar, czyli cmentarz, na którym najstarszy odczytany nagrobek pochodzi z 1699 roku. - Tak dzieje się od 20 lat - zauważa Adam Iljasiewicz. - Coraz częściej przyjeżdżają tu ludzie z Polski noszący piękne nazwiska: Bazarewicz, Jakubowski, Popławski. Widać po rysach i wyglądzie, że są to Tatarzy, ale gdzieś ta tatarskość zanikła dwa-trzy pokolenia wstecz. I teraz szukają na mizarze grobów swoich najbliższych. - W tygodniu odbieram ze dwa, trzy telefony od osób szukających swojej historii i udowadniających tatarskie pochodzenie - mówi Bronisław Talkowski. Ale ciszej dodaje: Boję się, że gdy za jakiś czas zadzwonią, to telefonu nie odbierze Tatar. Bo asymilowanie się niesie też ze sobą niebezpieczeństwo. - To zagrożenie utratą tożsamości kulturowej - nie ukrywa Bronisław Talkowski. - Zgubiliśmy swój rodowy język tatarski dość dawno. Posługujemy się tylko polskim. Językiem tatarskim nikt z nas już nie mówi. Mój szwagier pojechał niedawno na zjazd do Tatarstanu i okazało się, że jedyną grupą etniczną Tatarów, która nie umiała mówić po tatarsku, była grupa z Polski. To wstyd. Dlatego w Kruszynianach zaczynają myśleć, jak ocalić to co się jeszcze da z tej tożsamości. - Zaczynamy szukać możliwości nauczania w naszym języku - opowiada Bronisław Talkowski. - Mamy w tej chwili kontakty z Tatarami z Krymu, którzy chętnie pomogliby w nauce. W planach jest zbudowanie w Kruszynianach centrum kultury tatarskiej. - Bo jeżeli tego nie zrobimy, to wszystko zginie. Trzeba ratować naszą kulturę, póki czas - uważa Talkowski. - Jeżeli moje pokolenie tego nie uratuje, to następne może całkowicie zgubić to, co jest teraz. Szanse na kontynuowanie tradycji i kultury tatarskiej są. Córka Bronisława Talkowskiego skończyła weterynarię o specjalności zwierząt dużych, chce wrócić do Kruszynian i tu się osiedlić. A Ramazana Murawskiego często odwiedza wnuk, urodzony w Niemczech. Jego córka wyszła tam za Egipcjanina. Wnuk jest zachwycony tym, co zastał w Kruszynianach. - Fajnie tu jest - mówi uśmiechnięty Tarek Eltawakhry. - Jest meczet, dużo Tatarów, dużo rodziny. W Niemczech jesteśmy prawie sami, a tu wszędzie, gdzie pójdziemy, zawsze jest jakiś wujek, babcia, dziadek. Poznaję swoje korzenie. Myślę, że przyjadę na studia do Białegostoku. I może tu wrócę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Untitled Document powrót do strony >>> www.muzulmanie.com